Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez tłumaczenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez tłumaczenia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 sierpnia 2012

Krambambula - Turysty


Muszę zrobić sobie choćby kilkudniowy urlop, bo już nie wytrzymuję. Jadę w cholerę - jednym zdaniem. Dlatego dzisiaj będzie wakacyjnie: o turystach i bez tłumaczenia. Piosenkę wykonuje białoruska Krambambula, projekt współtworzony przez wspomnianego już Lavona Volskiego. Jakby ktoś był zainteresowany, podpowiem, że Krambambuli można nie tylko posłuchać, ale również napić się ;). 

Żeby ułatwić czytelnikowi nieco rozszyfrowanie białoruskiego tekstu, przekonwertowałem go na łacinkę*. Literkę 'ŭ' czytamy jak polskie 'ł', natomiast 'č', 'š' oraz 'ž' jako - odpowiednio - 'cz', 'sz' oraz 'ż'. Literkę 'ł' wymawia się jako tzw. polskie 'l' kresowe lub - po prostu - rosyjskie л. Słówka, których czytelnik może nie zrozumieć, bo nie przypominają polskich, ani poznanych dotąd rosyjskich, znajdą się w zwyczajowym miejscu czyli słowniczku. Dla ułatwienia dodam, że białoruskiemu 'h' odpowiada polskie 'g', kali b chtości jašče hetaha nie viedaŭ. 

* Cyrylica nie jest jedynym sposobem zapisu języka białoruskiego. Istnieje również tradycja używania w tym celu alfabetu łacińskiego, chociaż obecnie kultywowana jest głównie w środowiskach opozycyjnych wobec władzy. 
Transkrypcji dokonałem zgodnie z tą właśnie tradycją.



Tekst:

Niejak my pajechalі tudy adpačyvać,
Dzie zaŭsiody sviecіć sonca, a pra śnieh і nie čuvać.
Niejak my pajechalі adpačyvać tudy,
Dzie zaŭsiody mnoha nieba і salonaje vady.

Z ranіcy pajšlі na degustacyju vіna,
A nazaŭtra ŭsio lažalі: hałava baleła nam.
Potym napіlіsia my niasviežaje vady,
A nazaŭtra ŭsio lažalі, bo balelі žyvaty.

Prypieŭ:
Davaj, davaj, adpačyvaj-vaj-vaj!
Tu-tu-turysty-avanturysty.
Ŭsio pryjemna, ŭsio karysna.
Tu-tu-turysty-avanturysty.
Marskіja vyspy, Buena Vista.

My pajechalі ŭ ekskursіjnaje biuro,
Dy ekskursіja prachodzіła pa barach і bіstro.
My paleźlі ŭ hory, dzie abłokі і arły;
MČSy nas z taboj praz dva dnі adtul znialі.

Potym nam cyhankі nahadalі dobry los:
Ručku tak pazałacіlі, što škada było da śloz.
Potym napatkalі my ŭ bary dzviuch žančyn,
A nazaŭtra ŭsio lažalі: nie pajšoŭ nam klafelіn.

Prypieŭ:

Voś і zaviaršyłasia kurortnaje žyćcio.
Tolkі mora nie pabačylі, a tak cudoŭna ŭsio.
Pačakaj, voś my ad adpačynku adpačniem
І z padvojenaju sіłaju adpačyvać pačniem!

Słowniczek:

adtul - stamtąd, odtąd
čuvać - słychać
dy - ale; oraz; a
karysny - korzystny, pożyteczny, pomocny
nahadać - przypomnieć; wywróżyć
niejak - jakoś
pazałacіć - pozłocić
ŭsio - wszystko
voś - oto
žančyna - kobieta
zaŭsiody - zawsze
zaviaršycca - zakończyć się
zniać - zdjąć; sfotografować
žyvot - brzuch

Пока :) !

niedziela, 19 sierpnia 2012

Будзьма беларусамі!


Zawsze miałem sympatię do Białorusi i nie trzeba szukać długo korzeni tej sympatii. Chyba każdy
Polak o myślach ciążących ku wschodowi (bo dopuszczam istnienie takich bytów jak Polacy zachodnioeuropejscy czy środkowoeuropejscy ;-)) z nostalgią patrzy na mapy przedrozbiorowej Rzeczpospolitej i żywi – nawet jeśli głęboko skrywaną, to jednak – nadzieję na powrót tamtych czasów. Za pewne zbyt wielkich szans na to nie ma, ale człek zmęczony rzeczywistością może, ba, powinien od czasu do czasu poddać się terapeutycznej mocy bajania. Białoruś w tej bajce zajmuje miejsce szczególne, bowiem stosunek białoruskości nie jest tak jednoznaczny - jednoznacznie zły dodajmy – wobec polskości, jak litewskość.
Powodem tego jest prawdopodobnie fakt, że o ile główną przeszkodą dla rozwoju powstającej świadomości litewskiej była świadomość etniczna polska, o tyle białoruska świadomość etniczna powstaje w warunkach oddziaływania zupełnie innej siły – rosyjskości, chociaż inni – nie bez słuszności – będą wskazywali na sowieckość. Tak czy inaczej, dialog polsko-białoruski wydaje się być pozbawiony tej niechęci czy nieufności, którą można wyczuć w przypadku stosunków polsko-litewskich. Nasza baśń o sielankowej Rzeczypospolitej zatem pozostaje nieskalana ...
Chciałem przedstawić szanownemu czytelnikowi klip pod tytułem Будзьма беларусамі (pl.: Bądźmy Białorusinami). Nie jest to jakaś tam piosenka patriotyczna. Tekst napisał, w Polsce znany przede wszystkim jako wokalista NRMu, Lavon Volski i jest krótkim streszczeniem historii narodowej z białoruskiego punktu widzenia. Powstała w ramach kampanii, promującej białoruską kulturę – budzma.org. Na stronie kampanii zamieszczono również tekst po polsku, choć ja polecam oryginał językowy, by przy okazji rozeznać się w różnicach między białoruskim, a rosyjskim i polskim.



Uprzedzam, że niniejszy blog jeszcze nieraz białoruszczyzną zakwitnie. A póki co, tradycyjne пока :) !

środa, 15 sierpnia 2012

Mordwińska i udmurcka muzyka ludowa (oraz trochę rozważań nad przekazami Herodota)

Choć Rosja większości ludzi kojarzy się przede wszystkim z językiem i kulturą rosyjską, co jest oczywiście zrozumiałe, należy pamiętać o innych mniejszych narodach FR. Jedną z ważniejszych, a według mnie najważniejszą ich grupą, są ludy ugro-fińskie. Najważniejszą, bo miały one - obok Słowian - kluczowy wpływ na kształtowanie się etnosu rosyjskiego, nie wspominając już o tym, że większość terenów uważanych teraz za rdzennie rosyjskie, jeszcze kilka wieków temu zamieszkiwana była przez właśnie te narody.

Niestety rosyjska muzyka ludowa - w tym muzyka mniejszości narodowych - często estetyką nawiązuje raczej do disco polo, niż tego, do czego przyzwyczaili nas muzycy folkowi z innych krajów. Mogłoby się nawet wydawać, że jedyną alternatywą są - pełne patosu i pozbawione (prócz tekstu i melodii) ludowego charakteru - wykonania Chóru Aleksandrowa. Z tym większą radością przysłuchuję się rzadkim przykładom prawdziwie „korzennego” brzmienia.

Fragment mapy świata według Herodota; na niej m. in. Budynowie, Androfagowie i Neurowie

Pierwszym zespołem, który chciałbym dzisiaj zaprezentować jest mordwińska Торама. Mordwini są w istocie zbiorczą nazwą dla dwóch blisko ze sobą spokrewnionych narodów Erzji i Mokszy, zamieszkałych nad średnią Wołgą. Ciekawostką niech będzie, że nazwę tę niektórzy wywodzą od staroirańskiego 'mardχvār' czyli 'ludożercy'. Taką etymologię zaproponował czeski uczony o nazwisku Tomášek (my to zawsze coś wymyślimy :P), próbując zidentyfikować potomków ludów, wymienionych przez Herodota jako mieszkańcy ziem, leżących na północ od siedzib scytyjskich. Wspomina on bowiem o Androfagach (z gr. 'ludożercy'), którzy:
posiadają najdziksze wśród wszystkich ludów obyczaje, bo ani naturalnych praw nie uznają, ani nie mają żadnego ustanowionego prawa. Są koczownikami i noszą odzież podobną do scytyjskiej; język jednak mają odrębny i są wśród tych ludów jedynymi, którzy spożywają mięso ludzkie.
Również staroruskie przekazy powiadają o tym, że Czudź (nazwa używana przez Rosjan wobec  kilku narodów ugro-fińskich) miała porywać chrześcijańskie dzieci i je zjadać. Można jednak podejrzewać, że podstawa dla takiej opowieści, była taka sama, jak przekonania jakoby Żydzi porywali nieżydowskie dzieci, a ich krew używali do wyrobu macy, czyli niechęć na tle etnicznym. Nie musiało to zatem oznaczać wciąż praktykowanego kanibalizmu.
Sam Vesmer (taki rosyjski Brückner) powątpiewał w "ludożerczą" etymologię i zamiast niej przyjął znacznie mniej interesującą (?), wskazując na podobieństwo etnonimu do komiackiego słowa морт czy udmurckiego мурт, oznaczającego 'człowieka'.

No tak, wspomniana Torama ...



 i jeszcze raz ...




Drugim wykonawcą będzie Udmurcki Państwowy Teatr Pieśni Ludowej "Ajkaj". Panowie należą do narodu, opisywanego jako najbardziej rudowłosy na świecie.
Podobnie jak wspomniаnym wyżej Mordwinom, również Udmurtom szuka się herodotowych praszczurów. W ich przypadku, mieliby nimi być Budynowie, opisywani jako liczny i potężny lud błękitnookich rudzielców, który cechował również fakt, że jako jedyny spośród otaczających ich sąsiadów jadał szyszki sosnowe.
Wedle przekazu Herodota, stolicą ich porośniętej gęstymi lasami krainy było drewniane miasto Gelonus. Mieszkańcy miasta - Gelończycy stanowili jednak odrębny etnos, byli bowiem potomkami Hellenów, którzy przyjęli scytyjskie zwyczaje i mimo że, ich miasto zbudowane było z drewna, wypełniały go świątynie w stylu greckim, a najchętniej czczonym bogiem miał być Dionizos. W przeciwieństwie do koczowniczych Budynów, Gelończycy żyli z rolnictwa i posiadali ogrody. Tyle o nich Herodot ...

... a teraz głos oddajmy dżentelmenom z Ajkaja:

 

Nie wspominałem o starożytnych przekazach, tylko i wyłącznie z powodu mojego zainteresowania dziejami tej części Europy, ale również dlatego, że wśród sąsiadów Budynów i Androfagów, Herodot wymienia ludy z którymi próbuje się łączyć Prasłowian - czyli naszych przodków. Oczywiście są to tylko hipotezy i tak naprawdę trudno ze stuprocentową pewnością orzec czy Słowianie z tymi ludźmi mają jakikolwiek związek. Są tacy, którzy z dziwną emocjonalnością traktują przynależność etniczną właściciela tej czy innej ziemianki i choć sam do nich nie należę, uważam temat za niezmiernie ciekawy :). 
Tak więc, wśród potencjalnych kandydatów na Prasłowian (wtedy chyba raczej Bałtosłowian?), wymienia się Neurów, Melanchlajnów, samych Budynów czy nawet Scytów-Oraczy. Co do Neurów, Herodot powiada, że:
... mają scytyjskie zwyczaje. Na jedno pokolenie przed wyprawą Dariusza spotkało ich to nieszczęście, że musieli cały swój kraj opuścić z powodu węży. Mnóstwo ich wylęgło się w ich własnym kraju, a jeszcze więcej wtargnęło z wyżej położonych pustynnych okolic, tak że wreszcie, udręczeni tą plagą, opuścili ojczyznę i zamieszkali u Budynów. Ci Neurowie wydają się być czarodziejami. Opowiadają bowiem Scytowie i zamieszkali w Scytii Hellenowie, że stale raz do
roku każdy z Neurów na kilka dni staje się wilkiem, a potem znowu przybiera dawną postać. Ja wprawdzie w te ich baśnie nie wierzę, niemniej tak oni utrzymują i na to przysięgają.

Natomiast o Melanchlajnach mówi już bardzo niewiele; tyle tylko, że mają scytyjskie zwyczaje i noszą czarne szaty, od czego pochodzi ich nazwa. Znając jednak zamiłowanie swoich ziomków do kolorowych ciuszków, szczerze powątpiewam w słowiańskość tego ludu. 

Пока :) !

środa, 8 sierpnia 2012

Во-первых ...


Rosyjski - jak każdy język słowiański - nie nastręcza wielu trudności w nauce, ale też nie wzbudza wielkiego do nauki zapału. Szczęśliwie na (prawie) wszystko są sposoby, tedy i naukę można sobie umilić czy urozmaicić. Tłumacząc piosenki, na przykład. W każdym poście będę zamieszczał tekst jednego utworu w języku rosyjskim z dołączonym tłumaczeniem i słowniczkiem, okazyjnie umieszczając notkę o jego autorze. Kwestie biograficzne, rzecz jasna, pomijając, bo są znacznie ciekawsze szczególiki, którymi można się podzielić ]:->.

Od progu zastrzegam, że nie będę zwracał uwagi, czy dany artysta tworzy zupełny chłam czy też nie i nie tyle jest to kwestią braku poczucia estetyki, co niedoboru ambitnejszej gędźby na rynku rosyjskim ("komercha" jest wszędzie, drodzy czytelnicy :/).

Przy tym, obiecuję, że wszelkie tłumaczenia tekstów piosenek na niniejszym blogu będą moje (czyt. nie z tekstowo.pl :P) i nie przekształcone względem oryginału - tj. dosłowne, bowiem tylko takie ułatwią naukę słówek, która jest ostatecznym celem tego bloga. Z kolei, nie wykluczam, że lirycznie podrasowane tłumaczenia mogą powędrować stąd na tekstowo.pl (jeśli jeszcze przy danej piosence ich nie będzie).

Ну, to żeby sucho z początku nie było, puścim sobie Зоряна Осінь, w wykonaniu ukraińskiego Воплі Відоплясова. Tym samym sprytnie unikając tłumaczenia. No, co!? Tłumaczone będą tylko rosyjskojęzyczne, a z Rosji i okolic to nawet po mongolsku mogą być :P